Pomogła: 6 razy Wiek: 23 Dołączyła: 01 Lis 2006 Posty: 1408 Skąd: frei stadt danzig
Ordery: Brak
Wysłany: 22 Luty 2008, 22:39
cześć dziewczątka . gdzieś mi się obiło o uszy, że takiego sfilcowanego kwiatka można usztywnić mocząc go w mleku. ale jak? potrzymać go jakiś czas i wypłukać w wodzie? czy zanurzyć w mleku i zostawić do wyschnięcia? ale to nie będzie śmierdziało? właśnie robię takiego kwiatka wielowarstwowego, falbaniastego, który by potrzebował usztywnienia i się zastanawiam jak to zrobić... poradzicie?
ja nic nie wiem na ten temat. nigdy nie miałam potrzeby niczego usztywniać, bo jak jest mocno sfilcowane,to zostaje taki kształt jaki został nadany przed wyschnięciem.
śmierdzieć to zapewne będzie, szczególnie jak się zrobi ciepło
Pomogła: 6 razy Wiek: 23 Dołączyła: 01 Lis 2006 Posty: 1408 Skąd: frei stadt danzig
Ordery: Brak
Wysłany: 22 Luty 2008, 22:50
kurcze, właśnie nie wiem. wydaje mi się, że chyba kiedyś Kozocka wspominała w temacie inspiracje, a teraz nie mam czasu przeglądać, bo nawet nie jestem pewna, czy to tam było. jak znajdę to zalinkuję tutaj. też się właśnie boję tego, że jak się nie wypłucze mleka to może o sobie przypomnieć nawet po bardzo długim czasie...
krolewno miła, o mleku nie słyszałam, ale wiem, że usztywniac można w wodzie z cukrem. a konkretniej w wodzie z bardzo dużą ilością cukru
usztywnia się tak np aniołki i inne pierdutki szydełkowe, a nawet serwetki. usztywnia się niemal na beton
myślę, że warto spróbować. w końcu - zawsze można wypłukać, nie?
_________________ pozdrawiam - iza
mój SEGREGATOR || zapraszam do dzianinowego Foto Forum || kropki nad i
-----------------------
Wędrujące Albumy TURA III - 1.Ivy, 2.Gagu, 3.Rooda, 4.Izuss, 5.Makneta, 6.Nayanka, 7.Ggagatka, 8.Kiga, 9.Mely
Poczytaj o zasadach wklejania zdjęć tak, by nie obciążać serwera
Pomogła: 6 razy Wiek: 23 Dołączyła: 01 Lis 2006 Posty: 1408 Skąd: frei stadt danzig
Ordery: Brak
Wysłany: 22 Luty 2008, 23:33
izuś, to jest myśl! zapomniałam o tej starej punkrockowej metodzie do stawiania irokeza . na pewno wypróbuje, ale już nie przy tym kwiatonie bo mam mało czasu, a będzie szedł do ludzi, więc nie chcę nawalić. jak zrobie testy to dam znać. dzięki i ściskam
Pomogła: 5 razy Wiek: 27 Dołączyła: 02 Wrz 2006 Posty: 1583 Skąd: Kraków
Ordery: Brak
Wysłany: 2 Kwiecień 2008, 00:28
Robimy różyczkę prawie cała na mokro - koncówka igłami.
Generalnie robiąc jakikolwiek kwiat warto miec go w naturze - oglądać badać patrzeć jak i co się łaczy itd.
Perfekcyjna róża powinna mieć około 30-40 płatków i 3-4 listki przy dnie kwiatowym.
Ta różyczka ma tylkko 9 płatków i 2 listki przy dnie i jeden zwykły, średnica około 10-12 cm.
Przygotowujemy narzędzia do filcowania I tak układamy kólka dziwne, nieregularne - największe muszą mieć średnicę około 12 cm, najmniejszego około 9 cm.
Ja najpierw lekko filcuję na folii bąbelkowej, tak aby powstała "tkanina"
potem wkładam do maty i roluje - pamiętajecie żeby rolując zmieniać pozycję płatków z wertykalnych na horizontalne itd. wyciągamy nadajemy kształt, i znowu - tutaj nie jest do końca sfilcowane, ja wolę takie puszyste kwiatki, więc nie filcowałam długo. Moczymy w gorącej, potem zimnej wodzie.
Robimy łodzyżke ( i tutaj jak się okazuje filcujący się wciagnąl w proces i juz zapomniał o zdjęciach - ) całą - nie zostawiamy żadnego konca suchego. I 2-3 listki (kóre mają byc przy dnie) . Jeżeli chcemy przymocować listek do łodygi to najpierw robimy listek z jednym konćem suchym a potem dopiero wkładamy koniec suchy listka do czesanki z której ma postać łodyżka i filcujemy (łodygę).
Teraz najprzyjemnejszy proces - otóż bardzo proste - zawijamy najmniejszy płatek dookoła łodyżki i zszywamy, niciami zwykłymi pod kolor dobranymi kolejny płatek na górę, obkręcamy zszywamy itd, aż do ostatniego płatka.
Potem twozymy dno, tutaj potrzebujemy już igiełki, małymi kawałkami zielonej czesanki tworzymy owalny kształt dna - igiełkujemy zarazem dodając listki. Generalnie listki też można przyszyć jednak tu z góry lepiej dobić je igłami, ja nie lubię gdy w filcu są widoczne nicie. Przy płatkach to się ładnie chowa, to chyba tyle
Królewno, nie radzę moczenia w mleku, bo to jest fuj, fuj, kazeina się rozkłada i brzydko pachnie. Zapytaj mamę, pewnie jesteśmy bliższe sobie wiekowo, co to jest krochmal? Wiem, że papier i delikatne koronki można troszeczkę usztywnić wodą, w której gotował się ryż. W takiej ryżowej wodzie moczy się to coś, odciska i zostawia do wyschnięcia.
Zapewne podobnie postępuje się ze wspomnianym krochmalem, czyli mąką ziemniaczaną. Później można delikatnie przeprasować poszczególne płatki maleńkim turystycznym żelazkiem, przez szmatkę. Musisz popróbować, bo nie wiem jakie proporcje mają być, aby było w sam raz. No i żeby nie przesadzić, bo może robić się biały nalot, jeżeli będzie za dużo. Powodzenia!
Manulana , ja mam więcej od Ciebie i nie potrafię krochmalić w kartoflance Wolę preparat gotowy i pachnący czyli ŁUGĘ. Bardzo fajna sprawa. Ale filcu nie radzę krochmalić.
_________________ Zajmij się czymś. Dzięki temu czas stanie się twoim sprzymierzeńcem, a nie wrogiem. P. Coelho
Pomogła: 6 razy Wiek: 23 Dołączyła: 01 Lis 2006 Posty: 1408 Skąd: frei stadt danzig
Ordery: Brak
Wysłany: 4 Kwiecień 2008, 20:46
ja też mam 23 lata i też wiem co to jest krochmal ale właśnie słyszałam, że w przypadku filcu się nie sprawdza choć nikt nie uzasadnia dlaczego tak na zdrowy rozum powinno działać i będę musiała wreszcie kiedyś wypróbować. no i trza przetestować poradę Izy z wodą z cukrem - jak punki sobie stawiają na to irokezy to na filc też powinno podziałać, zresztą dredy też kręci się na wodę z cukrem...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum