Długo oczekiwany wyjazd do Sztokholmu wreszcie się zaczyna!!
Weszłam do różowego samolotu Wizz w Gdańsku, i już po godzinie lotu dotarłam do Szwecji!!!- witaj Szwecjo!
Na przystanku autobusowym czekała już na mnie 'Yozhyk' –Lena. Konsultacje zaczęły się praktycznie od razu-ani na minutę nie przestawałyśmy mówić o filcowaniu. W domu obejrzałam, i obmacałam wszystkie szaliki, spinki do włosów, i pano, które tyle razy podziwiałam w internecie.
10.11 Rankiem wyruszyłyśmy do miasta, aby zapoznać się z miejscowymi tradycjami filcowania, obejrzeć materiały.
Szwecja to kraj w którym tradycyjnie tworzy się wyroby z filcu, i ubiera się go na co dzień. W sklepach widziałyśmy wiele szali, szalików, kapeluszy, żakietów, i innych wyrobów z filcu. Ludzie oglądają i kupują – znają ten produkt i materiał. Obejrzałyśmy ręcznie farbowaną wełnę – piękne kolory i różne grubości 100% wełna – specjalnie do filcowania, oraz włóczki do zdobienia.
Wieczorem filcowałyśmy spinki do włosów. Szczegółowo 'Yozhyk' opisuje wszystko tu http://community.livejour...293.html#cutid1
A to spinki, które zrobiłam własnoręcznie.
Była przy tym zabawa z kolorami, wełną oraz dodatkami: lnem, jedwabiem, loczkami.
Następnego dnia robiłyśmy zielony szalik z gotowego bawełnianego szalika – na niego poszła wełna różnych odcieni zielonego i kolorowy jedwab.
Moczyłyśmy mydlanym roztworem i od razu przeszłyśmy po mokrej wełnie szlifierką.
Sterczące końce zakładałyśmy nożykiem do góry.
Po drugiej stronie byli rozkładane kolorowe tasiemki z wełny, i znów szlifierką.
Potem rulon i turlanie, rzucanie w wannie i prasowanie mokrego żelazkiem z parą.
Szalik zbiegł się z 50 cm do 30 szerokości i 10 cm na długość.
W poniedziałek Bahara opowiadała o produkcji wełnianych dywanów i ubrań w Tadżykistanie. Ona sama widziała cały proces, kiedy była u babci.
We wtorek robiłyśmy drugi szalik na materiale, który kupiłyśmy podczas poniedziałkowych zakupów; wiskoza z wełną – typ ocieplacz, grunt - siatka z wiskozy z wełnianym puszkiem. Było jej 2,20 na 55 szerokości. Do szalika wziełyśmy białe, szare i czarne nici na końce – kładłyśmy ich na założony skraj.
Potem na gładkiej stronie rozłożyłyśmy cienką warstwę białej wełny,
oraz pasma czarne i szare wełny i czarne jedwabiu.
Moczyłyśmy mydlanym roztworem i przejechałyśmy szlifierką, odginałyśmy wystające, skrajne pasma, przewracałyśmy na drugą stronę.
Tu jest rozłożona tylko czarna i szara wełna, bez białej, ponieważ biała już była na materiale.
Moczyłyśmy, szlifowałyśmy, rulowałyśmy, turlałyśmy, rzucałyśmy w wannie, prasowałyśmy pod parą. Szalik zrobił się 2,50 m i 35 cm szerokości – jest miękki i lekki.
W ciągu naszego seminarium dużo rozmawiałyśmy o reklamie ręcznych wyrobów, nie tylko z filcu – aby je popularyzować, co poskutkowałoby zwiększeniem rynku zbytu, przy jednoczesnym podwyższeniu ceny.
Proponuję kilka wniosków z tego powodu.
1. Jak najwięcej mówić o filcu – wełnie, co można z niej zrobić, jak wykorzystać, podkreślając naturalność materiałów i ręczną pracę.
2. Ulepszać jakość wyrobów – odchodząc od prostego rzemiosła, dążyć do artystycznego.
3. Organizować pokazy, wykłady, praktyki; tłumaczyć proces – Aby zapoznać ludzi z wyrobem.
4. Szukać kontaktów z organizacjami zainteresowanymi rozwojem ludowych tradycji i robótek ręcznych
Kozocka, genialna relacja i fotoreportaż - wielkie dzięki. Szczerze zazdroszczę takich doświadczeń. Sama prowadziłam dziś niewielkie warsztaty, ale nie umywa się to do Twoich. Jestem za popularyzacją filcowania i sama wdrażam to w życie. Pozdrawiam
Wiek: 44 Dołączyła: 06 Sie 2007 Posty: 572 Skąd: Kołobrzeg
Ordery: Brak
Wysłany: 17 Listopad 2007, 18:38
Dziewczyny, odpowiem na wszystkie pytania, nie ma problemów.
Im więcej ludzi dowie się o technologii, materiałach, może nawet spróbuje coś zrobić, popatrzy jak my to robimy - ze to nie jest proste, że to wymaga doświadczenia, manualnych zdolności, czasu, siły fizycznej - tym więcej będą cenić nasze wyroby
Patentem na szlifierkę podzieliłaś "Szerscianaja lampoczka" - super master z Moskwy
Kozocka mam pytania najpierw tak, jak na prezentowanym pokazie, nalezy działać szlifierką? Czy należy to robić dwustronnie ? Czy pózniej rolujemy i tradycyjnie juz kulamy? Po rolowaniu znowu wracamy do szlifierki ? W ktorym etapie pracy używamy żelazka na parę ?
_________________ Zajmij się czymś. Dzięki temu czas stanie się twoim sprzymierzeńcem, a nie wrogiem. P. Coelho
Wiek: 44 Dołączyła: 06 Sie 2007 Posty: 572 Skąd: Kołobrzeg
Ordery: Brak
Wysłany: 18 Listopad 2007, 14:52
rozkładamy wełnę, szlifujemy- przybiwamy wełnę że by się złapała, przewracamy, rozkładamy wełnę, znów szlifierka i rulujemy i dalej normalnie turlamy, potem w wanne kidamy ob ścianę. Szlifierka tylko na początku, że by wełna sie złapała i nie jechała, zaczęła przenikać przez tkaninę
Pomogła: 4 razy Dołączyła: 07 Mar 2007 Posty: 1867 Skąd: Lublin
Ordery: Brak
Wysłany: 18 Listopad 2007, 19:25
Kozocka taki mały offtop - rozbroiłaś mnie tym "kidaniem" jak ja tak mówiłam, to mi mąż ciągle powtarzał że nie ma takiego słowa, a jednak jak widać jest
A czy spotkałaś się może z terminem pasywnego filcowania? Gdzieś o tym w sieci czytałam, ale za nic nie mogę znaleźć tej strony Pamiętam tylko, że było coś o moczeniu, wstępnym podfilcowaniu, a potem o pozostawieniu na kilka dni, tylko nie pamiętam czy w wodzie z mydlinami, czy inaczej.
Dziękuję za wyjasnienia. Powiem jeszcze ,ze włączyłam szlifierkę na chwilę by zobaczyć jakie to głośne jest. Noooooooo, jest niezle głośne Jutro zejdę do piwnicy wypróbować na filcu jak to działa
_________________ Zajmij się czymś. Dzięki temu czas stanie się twoim sprzymierzeńcem, a nie wrogiem. P. Coelho
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum